Za co uwielbiam sny? Za to, że mogę w nich być kim chcę, gdzie chcę i kiedy chcę... Tylko w nich podróżuję nawet do Nowosybirska i to w jeden dzień! Tylko w nich mogę zobaczyć to, czego nie ma... Siebie i swoje marzenia z podświadomości. Głęboko ukryte przed światłem dziennym wychodzą w nocy i koją...
Snów się również boję. Nie staram się ich analizować, wolę wierzyć, że są tym czym są, gdyż moje sny mówią do mnie o świecie realnym. I zatrważająco często się spełniały... Krzykliwe przez długi czas się nie poddawały i mnie wołały. Kusiły odkrywaniem kart życia i budziły z tym uczuciem lęku, przerażenia, a jednocześnie pewności: tak będzie... Te mniej istotne przepadały bez emocji... Teraz wszystkie są dla mnie już tylko snami.